SMACZNIE #SIERPIEŃ2017 #1.2

Dodajemy do pomidorów, kontynuując gotowanie. Możemy dodać już warzywa i anyż, a także dolać soku z pomarańczy, pół butelki wina (pól tu, pół tam… 😊) i naszego bulionu (dobrze przecedzonego!), który można chwilę poredukować wcześniej razem z winem.



Gotujemy, aż warzywa zmiękną, zupa nabierze koloru i smaku, a co najważniejsze: zgęstnieje (od nas zależy jak gęstą chcemy, zupka, jak wiadomo: musi być pożywna). Przecedzamy zupę przez sitko i gotujemy dalej już bez warzyw. Doprawiamy octem, pieprzem cayenne i solą. Słodkość zupy zależy głównie od marchewek i soku.

Naszą przygotowaną rybę i inne dodatki możemy teraz "na czysto" ugotować w gotowej już zupie (niewielkie kawałki łososia powinny się zrobić do 4-5min we wrzątku).



Przedstawiamy wam restauracyjną propozycję podania (ah te znajomości!). Zawartość zawsze zależy od naszego wkładu (jak ze wszystkim w życiu 😊) -> podobno było to kiedyś łatwe i najtańsze danie dla ludzi żyjących na morzu z dostępem tylko do jego owoców, a teraz jest dostojnie wydawane w prestiżowych restauracjach na całym świecie. Nie zmienia to faktu że przy niewielkim wkładzie możemy to ugotować w domu :). I nic tak nie krzepi jak zupka!



Ps. Wybrałyśmy wersję fit, z rybką, ale szef Maciej mówi, że można nawrzucać ziemniaków i domowego czosnkowego aioli i też jest bomba!