ZDROWO #MAJ2015


Egzaminy, testy, sprawdziany ... Drżące dłonie, nieprzespane noce, bóle głowy i brzucha, ogólne rozdrażnienie i nieokreślony niepokój, którego ciężko się pozbyć ... Oby tylko takie objawy stresu przedegzaminowego/życiowego nas dopadały (uwierz, są i tacy, którzy przeżywają stres jeszcze gorzej...)!

Jakkolwiek nie przeżywasz stresujących sytuacji, z pewnością nie jest to przyjemne. Skoro więc nie możemy uniknąć w naszym życiu podchodzenia do różnorakich testów, co więcej - nie jesteśmy w stanie wyeliminować nawet codziennej dawki stresu - musimy obrać inną taktykę: zamiast unikać - podchodzić do sprawdzianu z podniesioną głową, jednocześnie minimalizując towarzyszący temu stres. I choć łatwo to powiedzieć - trudniej jest znaleźć w sobie odwagę, a jeszcze trudniej odnaleźć metody relaksu, które nam indywidualnie pasują najbardziej. Poniżej przedstawiamy kilka najczęściej powracających sposobów 'na relaks' wraz z naszym komentarzem - wszystkie je sprawdziłyśmy całkiem niedawno!
  • Pomoc doraźna, w biurze, na maturze, w podróży - JEDZ BAKALIE! Nie czekoladki (na co Ci ten dodatkowy stres związany z rosnącym tyłkiem...) - orzechy, migdały - doskonale wpływają na pracę mózgu, dostarczają tak potrzebnego w stresie magnezu, poza tym - są pyszne! Co więcej - ich niewielkie rozmiary pozwalają na zajęcie drżących rąk np. przysypywaniem z jednej do drugiej dłoni ;-) -> to już wersja dla ekstremalnie zdenerwowanych! 


  • Wyjdź z domu i spotkaj się z przyjaciółmi - stres o wiele łatwiej jest rozładować w grupie, przegadać, przekrzyczeć, przepłakać :-) W takiej sytuacji nawet ciastko jest dozwolone (ale jedno!). Jak już i tak się ubierasz - skocz po drodze na siłownię (ale tylko w przypadku, kiedy to lubisz! - jeśli zmęczenie po treningu nie jest dla Ciebie przyjemnością - lepiej idź potańczyć). 
 

  • Dla samotników i osób z natury milczących - wersja relaksu domowego - wieczór i dobra książka (tylko dobra, tak dobra, aby wciągnęła Cię w swoją fabułę na amen!) - tutaj dopuszczalna jest lampka wina (ale też raczej jedna, o pojemności mniejszej niż 0.7 ;-) ). 
  • Pij zioła i dobrą kawę! Zioła - melisa, mięta, mieszanki ziołowe - nigdy nie wierzyłam w ich skuteczność, dopóki sama nie zaczęłam regularnie ich pić (zmuszona przez lekarza i moją 'fit' koleżankę z pracy). Postaw na mieszanki z zawartością mięty - wiedziałaś, że to zioło rewelacyjnie wpływa na kondycję naszej cery? Zwłaszcza tej ze skłonnością do zanieczyszczeń i wyprysków (tak często pojawiających się wieczór przed wielkim dniem ...). Co do kawy - może i podnosi ciśnienie, ale kto zaprzeczy faktom: dobrze zaparzona - oszałamiająco pachnie i pysznie smakuje! Czy to nie pocieszające? :-) 
  • Zrób sobie domowe SPA - oczywiście na miarę możliwości! Wystarczy dłuższa kąpiel z olejkami, albo prysznic z dobrym peelingiem - ważne, abyś postawiła na swoje ulubione zapachy! Nie katuj się lawendą, tylko dlatego, że ponoć odpręża - jeśli wolisz zapachy pudrowe, owocowe, mydlane - wybierz je, to one wpłyną pozytywnie na Twój nastrój! I pamiętaj - rozpieszczaj się regularnie, zasługujesz na to każdego dnia, nie tylko w sytuacjach kryzysowych - tak skumulowana energia na co dzień, pomoże przetrwać nieprzewidywalne sytuacje!


  • Ostatecznością są ... zakupy. Ale tu uwaga! - pułapka jest podwójna! W stanie głębokiego uniesienia, ciężko przeżywanego stresu lepiej nie wybieraj się do galerii. Prawdopodobnie nic nie kupisz, albo wręcz odwrotnie - nakupisz śmieci, stracisz mnóstwo czasu, energii i pieniędzy. Ponadto - złe nastawienie grozi kłótnią z niemiłą ekspedientką (uwierz mi, one też mają niezły stres w pracy) lub bójką pod przebieralnią z inną 'odstresowującą' się nerwuską ;-) . Czy warto? Kasia mówi, że tak ;-)! Ja wybieram książkę z winem ;-) A Ty? Jak walczysz ze stresem?