RAZEM #KWIECIEŃ2015



Jak wielka była moja radość i ubaw, kiedy przeczytałam słowa pana Janusza Czapińskiego, że my, Polacy, wykazujemy się jedynym z najwyższych w Europie wskaźników 'familizmu' - przywiązania do rodziny, korzeni i tradycji....
Choć w pamięci ciągle i ciągle od nowa, kołaczą mi wspomnienia o cudownej mamie, malutkim braciszku (jedyne 21 lat!), najukochańszej babci na świecie i cudownych świętach sprzed lat, jednak na samą myśl o nadciągającej nieubłaganie Wielkanocy, minionych (i nadciągających znów) świętach Bożego Narodzenia, cierpnie mi skóra, zasycha w gardle, zniecierpliwienie uderza do głowy i chęć ucieczki daleko od szosy śni się po nocach....
A przecież marzy mi się na nadchodzące wiosenne, jajkowe święta: wyglądać jak gwiazda, mieć piękne, radosne i grzeczne dzieciątko, suto zastawiony, gustowny stół i radosne pogawędki z najbliższymi do nocy ... Czemu więc na samą myśl o siedzeniu z babciami, ciotkami i wujkami przy stole, nie mogę normalnie funkcjonować?! Bynajmniej nie dlatego, że jestem socjopatką z rozlicznymi problemami.
Odpowiedź (dla amerykańskich naukowców) na powyższą zagwozdkę - jest dość prosta. Święta są jednym z najbardziej stresogennych wydarzeń w naszym kalendarzu! Stajemy - zmęczone po wielodniowej batalii w kuchni i galeriach handlowych przed rodzinną komisją, odpowiadając wymijająco na pytanie dotyczące pracy, męża, dzieci, planów... A co, jeśli nie chce się nam o tym opowiadać? Jeśli nie wiemy, co odpowiedzieć? Bo nasze życie jest w proszku, przyjaciele wyjeżdżają za granicę, dziecko gryzie inne dzieci w przedszkolu, w pracy robimy dwa etaty w cenie jednego i nie mamy nawet dwóch minut dla siebie? I kiedy na pytanie co u Ciebie mamy tylko jedną odpowiedź: 'Nie pytaj!' ?
Mam da Ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą, jak w każdej bajce :-) Dobra jest taka, że to Twoje życie i możesz je urządzać po swojemu, odpowiadać tylko na to, co ważne; spotykać się tylko z tymi, którzy są ważni ... Zła - świąt nie da się uniknąć, cofnąć, odwołać. Zatem ... Zaplanuj tę akcję!
Po pierwsze ... Zaproś do siebie - jako gospodarzowi łatwiej będzie Ci rozdawać karty  tej nierównej grze :) - łatwiej też uciec do kuchni, piwnicy lub na balkon - pod byle pretekstem ;)
Po drugie... Pamiętaj,że święta, to nie czas na rozwiązywanie problemów, rozwiązywanie trudnych spraw i odrabianie zaległości. Jeśli masz takie problemy to albo załatw to przed wspólnym spotkaniem przy stole, albo przemilcz, albo ... odrzuć zaproszenie! Nie masz ochoty - nie rób nic wbrew sobie, Oscara za aktorstwo w gronie rodzinnym nie dostaniesz ;-) Wiem, bo próbowałam.
Po trzecie... Nie marnuj sobie i innym życia. Na spotkania rodzinne idź  dobrym nastroju, lub ... nie idź ogóle! Nie zaczynaj, nie podejmuj, nie drąż drażliwych tematów.
Po czwarte... Zrób bilans zysków i strat. Jeśli Wielkanoc w Alpach raduje Cię bardziej, niż Śmingus-Dyngus z ciocią ....

ZRÓB, CO UWAŻASZ! ;-)