RAZEM #LUTY2015


Słodko, miło, romantycznie. Świeczki, kolacje, drobne prezenty, a potem lawina całusów i wieczór spędzony w objęciach. Piękny kadr z pięknego filmu. Z piękną aktorką i przystojnym aktorem. Szkoda jednak, że nadchodzące Święto Miłości wielu z nas już dawno nie przyniosło podobnych uniesień, a na kadry z romantycznych komedii i tkliwych melodramatów nie mamy ani czasu, ani ochoty, ani nawet cierpliwości.
Nasz ukochany, może i przystojny (coś się nam chyba kiedyś w nim podobało) - niewiele ma w sobie z amanta filmowego, jego fantazja w kwestii prezentów, gestów i okazywania sobie czułości wypaliła się dobre parę lat temu, a jego standardową odpowiedzią na nasze niezadowolenie spowodowane brakiem uniesień w związku jest "O co Ci kochanie chodzi?" (tu dalej nie rozwiązałyśmy spornej kwestii: czy naprawdę nie wie, co jest na rzeczy, czy się tak doskonale pastwi nad naszym krwawiącym, walentynkowym serduszkiem...). Co więcej, nasz sobotni wieczór - jak się babcia zbuntuje - przebiegać będzie w rytmie hałaśliwych zabaw naszych pomysłowych pociech, które może koło 20.00 darują sobie oglądanie MiniMini przy akompaniamencie drewnianych klocków uderzających w szklany stół ... Nie ma więc się po co stroić, nie ma po co robić kolacji... Brzmi znajomo?
Jeśli tak, to głowa do góry! Jest nas tysiące! I nie oznacza to bynajmniej, że taki mamy w Polsce lifestyle, że marnujemy czas w nieudanych związkach! Nieudane Walentynki to nie koniec świata! To początek kolejnego wyzwania na ten rok - odbudowania bliskości. *Jeśli naprawdę nie zamierzasz wymienić partnera na lepszy model, bo jest w sumie dobrym mężem/chłopakiem, kochającym tatą, dbającym o dom majsterkowiczem, tylko nie ma romantycznych zapędów i tzw. polotu - zainwestuj swoje siły, energię i czas w miłość - okazywaną codziennie, zbliżającą na nowo nawet najbardziej oddalone połóweczki. **Jeśli chcesz jednak zmienić faceta - mierz siły na zamiary i pamiętaj - możesz wpaść z deszczu pod rynnę, w końcu każde ciasteczko wygląda pysznie tylko na początku, potem trzeba je trawić...
Zakładając, że luty, miesiąc zakochanych, przyniesie z sobą energię potrzebną do naprawienia relacji i wniesienia nowej jakości w Waszą codzienność - mamy dla Was kilka rad, które najlepiej zapisać w kalendarzu lub powiesić na lodówce, żeby często na nie zerkać, zwłaszcza w chwilach zwątpienia.
Po pierwsze: daj sobie dużo czasu. Mnóstwo czasu. Oddalamy się od siebie latami - nie ma co się łudzić, że w najbliższą sobotę wszystkie bariery prysną i pobiegniemy pod rękę przez ośnieżoną alejkę szczęścia. Nic z tych rzeczy.
Po drugie: w żadnym momencie nie myśl, że to się nie uda, bądź jest niemożliwe. Z takim nastawieniem nie zdziałasz nic, a Twoje próby okazywania czułości na co dzień przypominać będą głaskanie jeża. Kto to lubi?
Po trzecie: weź siebie i partnera na wycieczkę ... w przeszłość. Może zamiast oglądać w sobotni wieczór film, wyciągnij stare zdjęcia, prezenty sprzed kilku lat, przypomnijcie sobie co Was tak naprawdę połączyło, co Was śmieszy, czego nie lubicie, o czym myślicie podobnie...Może się okazać, że nadal macie mnóstwo wspólnego, tylko zupełnie inaczej o tym myślicie, inaczej pamiętacie...


Po czwarte: zróbcie coś tylko dla siebie. Jak lubicie tańczyć - niech w ten wieczór muzyka gra do rana, a Wy tańczcie, nawet w salonie między komodą a szafą... A może gra planszowa? Odrobina rywalizacji i mnóstwo śmiechu gwarantowane. Jak lubicie jeść i nic nie robić - spróbujcie gotowania i nieróbstwa we dwoje - zawsze lepiej leży się na kanapie, jak ktoś nas tuli.
A po piąte - przejdź uważnie przez zakładki naszego lutowego wydania magazynu - zrób się na bóstwo, i trzymaj tak na co dzień, poświęć swój czas na miły gest i ładne jego opakowanie ... Kosztuje Cię to niewiele w sensie czasu i emocji, a przynieść może zaskakująco dużo...