ZDROWO #MARZEC2015


Zmarszczki, wypryski, sucha skóra, dodatkowe kilogramy, w końcu i poważne choroby... Cukier szkodzi. Zdziwiona? Nie sądzę. Każde dziecko to wie, i nadal wcina słodkości. Niestety - ten nawyk zwykle nie przemija wraz z czasem. Miłość do słodkiego jest niejednokrotnie tak silna, jak uczucie, którym darzymy przyjaciół z dzieciństwa. Tymczasem niczego w życiu nie należy bać się bardziej, niż fałszywych przyjaźni. Przyjrzyj się więc, czy Twoja ukochana czekolada (ciastko, żelka) , najlepszy kompan naszych dobrych znajomych - zmęczenia, stresu, podenerwowania i  smutku, nie należy przypadkiem do tych fałszywców, którzy przynosząc pocieszenie na chwilę, pozostawiają po sobie więcej złego, niż dobrego.

Martwiąc się przyciasnymi spodniami w kontekście nadchodzącej wiosny, zaczęłam przeczesywać Internet i zasięgać rady dobrze prowadzących się koleżanek z pracy w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: jak schudnąć, jednocześnie nie tracąc sił? Jak poprawić cerę i samopoczucie, nie usychając w tym samym momencie z rozpaczy, jaką wywołują u mnie monodiety? Wtedy właśnie natrafiłam na pierwsze wzmianki o detoksie cukrowym. Zawsze bawiące mnie do łez ustalenia amerykańskich uczonych, tym razem dały do myślenia. Bo czy to nie zastanawiające, że cukier może być do 8 razy bardziej uzależniający niż kokaina?! Co gorsze, cichy słodki zabójca kryje się nie tylko w tym, co tak oczywiste - łyżeczce cukru do kawy, ciasteczku z lukrem, czy batoniku - wejdź do kuchni, weź do ręki pierwsze lepsze opakowanie i przeczytaj zawartość ... Dosładzana jest żywność przetwarzana (wszystko, co w paczce, puszcze, zalewie, proszku...), dosładzane są soki, napoje, czy tak niewinne wyglądające płatki fitness, ekspresowa owsianka, spora część produktów mlecznych...

Załamana czytałam złote porady radykalnego dr Hymana, autora książki "10-Day Detox Diet" - który podchodzi do sprawy, jak do walki z narkomanią. Kazał mi wyrzucić prawie wszystko, co mam w kuchni, już miałam zrezygnować i zjeść serniczek, kiedy trafiła mi do rąk książka wydana na początku tego roku - "Detoks cukrowy", napisana przez dwie Amerykanki (ah ten kraj zza wielkiej wody!), dermatolożkę i dietetyczkę - Brooke Alpert i Patricię Farris. Panie podeszły do tematu z większą swobodą, opracowując przystępne menu, oparte na produktach nie powodujących skoków glukozy we krwi. W założeniu - jadłospis jest tak skomponowany, że już po 3 dniach mija ochota na małe, słodkie co nieco :) To, co mnie jednak urzekło najbardziej, to nie lekkostrawne, zbalansowane dania, ale ... porady dla Jasia wędrowniczka, takiego jak ja, który często je poza domem i czuje się przegrany prawie za każdym razem, gdy trafia do restauracji, czy sklepiku mieszczącego się na parterze firmy, w której pracuje.

Choćby z tego względu warto sięgnąć po tę książkę, dla zabieganych jednak - kilka porad poniżej.

1. Po pierwsze - wybierz dobry czas. Czyli najlepiej wtedy, kiedy w nic już się nie mieścisz :) Albo po prostu - kiedy masz na to wystarczająco dużo sił!
2. Zrób porządek w kuchni. Wyrzuć choć część rafinowanego jedzenia, słodycze rozdaj dzieciakom (niech jedzą, póki mogą! )
3. Ogranicz znacząco grupę podstępnych składników pokarmowych, w tym  niestety też owoców. Na czas detoksu zmniejsz ilość owocowych dodatków, nabiału, wszystkiego, co w prostej linii posłodzone, rezygnuj też z alkoholu, napojów gazowanych, soków etc.
4. Na czas detoksykacji - zwiększ ilość jedzonych warzyw, białka i zdrowych tłuszczów. Jedz do woli steki, warzywa i orzechy. Chociaż tyle pozostało...
5. Pij ogromne ilości wody. Nie 2 litry dziennie, tylko tyle, ile zmieścisz - gwarantuję - to pomaga!
6. Mierz siły na zamiary - wybierz odpowiednią dla Ciebie długość detoksu - 3,5, 10 dni - możliwości jest wiele. Ważne, aby w mądry sposób z detoksu powrócić do normalnej diety - kolejno dodając nabiał i owoce. Czekoladki niestety lepiej sobie podarować...

Aby nie stracić motywacji w tym dniu rozpoczęcia - proponuję także detoks 'od zewnątrz', połączony z miłym dopieszczeniem własnego ciała. Moim odkryciem miesiąca, absolutnym numerem jeden w domowym SPA stała się maseczka TrueSelfOrganic - Detoxifying Face Mask. Poczekoladkowe wypryski i cała reszta zanieczyszczeń znika momentalnie, produkt jest mega wydajny i łatwy w użyciu, ma miłą konsystencję i przede wszystkim - w myśl zmian na lepsze, zdrowsze, nieprzetworzone - jest naturalny! Nie zawiera parabenów, syntetycznych zapachów - uwaga wrażliwcy - jest więc i detoks dla Was!


Do astronomicznej wiosny pozostało już niewiele czasu, nie ma zatem na co czekać - maska na twarz, cukier za okno i do detoksu 1,2,3.... START! :)