KULTURALNIE #STYCZEŃ2015

W noworocznych, ale i tych codziennych rozważaniach o czasie, którego ciągle Ci brak, nie zapomnij, że chcieć to móc, a móc to tyle, co chcieć. Z takim nastawieniem łatwiej przyjdzie Ci znaleźć cenny czas TYLKO DLA SIEBIE. I nie mówię tu o czasie poświęconym na dbanie o wygląd czy kwadransach spędzanych na zabiegach pielęgnacyjnych (tak, tak, u mnie ten czas liczy się w  tak małych jednostkach jak 15-minutówki...inne pracujące mamy zapewne zrozumieją). Czas poświęcony na te czynności i tak się w końcu znajdzie, potrzeba prędzej czy później wymusi na nas manicure czy nową fryzurę. Dużo trudniej jednak o chwilę na relaks z dobrą książką w ręku, jeszcze lepszą kawą (wersja poranna) lub lampką wina (wersja wieczorna) i zbawienną ciszą dookoła. Choć w dzisiejszym zabieganym, rozkrzyczanym świecie, w biegu z pracy do domu, z domu na zakupy, niejednokrotnie z maluchem pod pachą, najczęstszą myślą, jaka towarzyszy pod koniec dnia większości z nas jest pragnienie szybkiego pójścia spać, jednak - daj mi się przekonać! Zanim przykryjesz się kołdrą po uszy, kiedy Twój dom już się wycisza, usiądź sam na sam i pozwól sobie na chwilę tylko dla siebie. Pozwól ciału odpocząć, głowie uspokoić się, wnętrzu - rozwinąć - WEŹ SIĘ ZA DOBRĄ LEKTURĘ!  Zwłaszcza, jeśli 'nieopatrznie' zdecydowałaś się przyjąć noworoczne wyzwanie Facebooka i przeczytać 52 książki w 2015 roku :)


Tym bardziej polecam nie pomijać naszej Kulturalnej zakładki, co miesiąc przygotuję coś naprawdę wartego Twojej czytelniczej uwagi!

Na zimowe wieczory i noworoczne chwile refleksji wybrałam książkę, na którą czekałam już bardzo długo najnowsze dziełko Joanny Bator, Wyspa łza. 


Do twórczości Bator przekonałam się stosunkowo niedawno, nie przepadałam za jej wałbrzyskim dyptykiem (aczkolwiek przeczytać warto - Piaskowa Góra i Chmurdalia, najlepiej w tej właśnie kolejności), ale brawurowe Ciemno, prawie noc, przywiązało mnie do autorki na tyle, że od pamiętnego roku 2013 i zasłużonej Nagrody Nike dla tego tytułu - śledzę jej kolejne dokonania literackie. Wydana w styczniu tego roku Wyspa łza była więc dla mnie - spóźnionym, ale jakże wyczekiwanym - prezentem pod choinkę :)

Czy z prezentu jestem zadowolona? I tak, i nie, ale mając możliwość kupienia go komuś bliskiemu na jakąkolwiek nadchodzącą okazję - tak, zrobiłabym to. Książka dość dziwaczna w swojej konstrukcji - częściowo jest to reportaż literacki (niestety czytałam lepsze, ten jest też dość mało skupiony na świecie zewnętrznym, co dla reportażu kluczowe), częściowo zawoalowana autobiografia w połączeniu z zapisem strumienia myśli (to dla lubiących wiedzieć dużo o autorze - może być atrakcyjne, dla mnie nie koniecznie). To, co mnie w Wyspie łzie pociąga - to przyczyna jej powstania, motyw przewodni i strzępy fabuły doskonałej książki, która chyba już nie powstanie. A szkoda, bo historia Sandry Valentine, Amerykanki, która pod koniec lat 80-tych, w niewyjaśnionych okolicznościach znikła bez śladu podczas swojej podróży po tytułowej Wyspie Łzie - Sri Lance -jest materiałem pobudzającym wyobraźnię i zmuszającym do przemyśleń. Dedykowana "Sandrze Valentine. I innym, które znikły bez śladu" książką Bator jest zapisem podróży polskiej pisarki śladem zaginionej kobiety. Egzotyczny klimat Cejlonu, mroczne przemyślenia i igranie z niszą w czasie, w która wpaść może bez śladu każda z nas - to powody, dla których książki tej nie można pominąć. Ogromną zaletą Wyspy Łzy jest też jej sposób wydania - intrygująca okładka i jeszcze bardziej intrygujące wnętrze, pełne fotografii Adama Golca.
Jestem już przy końcu lektury, a ciągle zastanawia mnie czy książce, którą trzymam w rękach uda się odpowiedzieć na pytanie, co stało się z Sandrą? Czy spotkało ją coś złego? Czy jest ktoś, kto wie, co się wydarzyło? Jak to możliwe, że są na świecie ludzie, którzy znikli i nie pozostało po nich nic - nawet zdjęcie w Internecie? Kiedy można i czy można przestać szukać? I czy można z życia po prostu się wymknąć?

Nawet jeśli ostatnie strony przyniosą odpowiedź - nie zdradzę, czytajcie moje drogie, bo jesteśmy nie tylko tym, co jemy, ale i tym, co WIEMY :)